Kiedy byłam dzieckiem, czyli życie offline - tomografia kawy
Top
Kiedy byłam dzieckiem, czyli życie offline - tomografia kawy
fade
3686
post-template-default,single,single-post,postid-3686,single-format-standard,eltd-core-1.0,flow-ver-1.3.1,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-standard,eltd-sticky-header-on-scroll-down-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Kiedy byłam dzieckiem, czyli życie offline

Kiedy byłam dzieckiem, czyli życie offline

Kiedy byłam dzieckiem, biegałam po podwórku do czasu, aż mnie wołano do domu. Budowaliśmy sobie bazy na górkach ziemi pozostałej po budowie bloków. Ów bazy – szałasy pokryte darnią z prawdziwym kominkiem w środku, był komin, był ogień. Nic tam, że kiedyś dach nam się zapalił, kiedy byliśmy w środku. Nic się nikomu nie stało, stracha się najedliśmy i tyle. Robiliśmy bomby z karbidu, kupowaliśmy świece dymne w chemicznym i rzucaliśmy do piwnicy, by sekundę później udawać, że nie wiemy o co chodzi. Wytargałam się składakiem na Kopę milion razy, czerwonym szlakiem! Ganialiśmy się po piwnicach bawiąc się w Drakulę! Zafundowałam sobie w ten sposób bliznę na skroni 😉 Graliśmy w gumę, rysowaliśmy kredą po asfalcie i chodziliśmy sami do szkoły od pierwszej klasy.

Nie, nie twierdzę, że to było mądre, dobre, potrzebne, ale było prawdziwe. Nie, moje dzieciństwo nie było szczęśliwe, przeciwnie. Ale chwile takie jak te opisane powyżej wspominam z uśmiechem na ustach. To były dobre chwile. Tak rozwijała się nasza kreatywność, zaspokajana była ciekawość. Nie mieliśmy dostępu do internetu i nie było nam z tym źle.

Kiedy byłam dzieckiem

Wolny czas spędzałam na podwórku bawiąc się z innymi dziećmi.

Nie ślęczałam nad komputerem klikając „lubię to”. Kiedy coś lubiłam, to o tym mówiłam i gotowe. Pochrzaniło się na tym świecie. Ludzie biegają po ulicach za nieistniejącymi postaciami z bajek. Zaniedbują pracę, dom i rodzinę ale klikają „lubię to” patrząc na zdjęcia osób, które ledwo znają. Dodają do znajomych „znajomych znajomych”, których w życiu na oczy nie widzieli. Ostatnio na placu zabaw spotkałam grupę nastolatek, które spierały się, która fajniej się pocięła! Tak, mowa o samookaleczeniu. Nie podoba mi się to. Nie podoba mi się to, jak obecnie dzieci spędzają czas wolny. Nie podoba mi się, że ich znajomości są głównie wirtualne, że zamiast wyjść na podwórko gadają przez skype albo inne komunikatory grając jednocześnie w strzelanki.

Tak wiem, to moja ocena. Ale tak to widzę. Wg mnie miejsce człowieka jest wśród ludzi, a nie przed komputerem. Tak naprawdę, nie wirtualnie. Mamy zmysły, serio istnieje coś więcej niż wzrok i słuch! Na szczęście nie jestem jedyna, na szczęście są rodzice, którzy nie udostępniają swoim dzieciom tabletów w wieku roczku! Ale o tym innym razem…

Tryb offline

Jestem gatunkiem leśnym, mogłabym mieszkać w chacie w środku Bieszczad. Marzenie! A internety, owszem, korzystam. Męża nawet poznałam online. Tak tak… Wystarczy. Póki co zrezygnowałam ze smartfona, a facebooka zamierzam używać wyłącznie do publikacji postów z bloga. Zobaczymy, czy da się choć trochę poczuć tryb offline sprzed lat. A znajomi, no przecież skoro to znajomi, to mają do mnie numer telefonu, co? 😉

Życie poproszę, raz, na miejscu 🙂 Póki co kawy potrafię się napić wyłącznie w realu, amen!

Dobrej nocy ludzie! Zostawcie smartfona na półce, serio można bez niego spać 😉

Zdjęcie: www.pexels.com

Dagmara
1 Comment

Post a Comment