Nie krzyczę na dziecko, i nie zamierzam! - tomografia kawy
Top
Nie krzyczę na dziecko, i nie zamierzam! - tomografia kawy
fade
3958
post-template-default,single,single-post,postid-3958,single-format-standard,eltd-core-1.0,flow-ver-1.3.1,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-standard,eltd-sticky-header-on-scroll-down-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Nie krzyczę na dziecko, i nie zamierzam!

Nie krzyczę na dziecko, i nie zamierzam!

Miało być o drugich urodzinach Małej, ale to może poczekać 🙂 Dziś na świeżo po wczorajszej wizycie na placu zabaw, który nieustannie mnie zaskakuje. Tym razem nie o moje dziecko idzie, a o ludzi tam przychodzących, z dziećmi oczywiście. Właściwie wpis ten powinien zawierać jedynie stwierdzenie: nie krzyczę na dziecko! No ale tak się nie da.

Do Małej przyjechała Babcia, specjalnie na urodziny 🙂 mamy więc towarzystwo na spacerach. Zwiedzamy wszystkie place zabaw, co baaaardzo cieszy Małą, nawet te rzadko ostatnio odwiedzane. Babcia harcuje po siłowniach plenerowych i lepi z Małą baby.. No ale nie w tym rzecz. Byłyśmy wczoraj na placu zabaw w parku miejskim, duży fajny choć jakoś nie przepadam za nim ostatnimi czasy. Plac zabaw – więc i piaskownica, duża… grupka dzieci skupiona w jednym miejscu – maluchy 1,5 – 3 lata. Podchodzi Moja, zaczyna sobie „pożyczać” zabawki, trudno się połapać które są czyje… Nikt nie protestuje. Nagle chłopiec w wieku mojej córeczki podchodzi i zaczyna zabierać jej wszystko co ta weźmie do ręki. Takie życie, nie chciał się dzielić swoją własnością – wg mnie ma do tego pełne prawo. Wyjaśniłam córeczce o co kaman, a opiekunka chłopca wyskakuje na mnie, że mam na niego nakrzyczeć! Zrobiłam wielkie oczy kwitując, że nie będę na nikogo krzyczeć. To naturalne, że chłopiec się tak zachowuje, jeszcze chwilę temu Moja robiła tak samo.

Nie, nie krzyczę na dziecko!

Babeczka aż się uniosła, że mam na niego nakrzyczeć, bo co to ma być, że tak nie chce się dzielić, że niedobry jest… Co to będzie jak pójdą do przedszkola! Poza tym jego mama (chłopca) powiedziała, że kiedy ona nie będzie już sobie radziła to inni ludzie mają na malca krzyczeć. Ona czyli opiekunka. W wolnym tłumaczeniu, kiedy opiekunka sobie „nie radzi” mają na chłopca krzyczeć osoby obce. Że ŁOT?!!!!!!! Pani usłyszała ode mnie, że nie zamierzam na nikogo krzyczeć, że nie krzyczę na dziecko ani swoje ani obce, oburzona dyskutowała z przytakującymi jej babciami innych dzieci. Normalnie aż nie potrafię tego skomentować. Naturalne zachowanie dziecka, rozwojowe – mające prawo mieć miejsce (nawet dziwne byłoby gdyby nie występowało) ma być tłumione krzykiem i to przez osoby obce. Dlaczego?

Ciekawa tylko jestem, czy faktycznie mama dziecka dała opiekunce takie zalecenie. Czy jest świadoma posiadania na stanie opiekunki, która „nie radzi sobie z małym”, a jeśli radzi to jakimi metodami? Wiem, że krzyk i klapsy są nadal bardzo popularne, że jest na nie niestety społeczne przyzwolenie – no ale obce osoby?! Ja nie krzyczę na Małą, zdarza mi się niestety w nerwach podnieść głos – ale to nie krzyk, do krzyku jaki sama słyszałam za dziecka mi baaaaaaaaaardzo daleko. Nie chcę tego, uczę się i pracuję na sobą bo MAM ŚWIADOMOŚĆ, że to szkodliwe nie tylko dla dziecka ale i dla naszej relacji. Podniesiony głos, a dalej krzyk czy klaps nie mają pozytywnych efektów/skutków – czyste negatywy, za które dziękuję. Tutaj o tym, co dzieje się z dzieckiem kiedy na nie krzyczymy… a tutaj kampania społeczna Kocham Nie Krzyczę

Tak więc nie, nie krzyczę na dziecko i nie zamierzam tego robić.

Mamo Julka… masz świadomość tego jak Wasza opiekunka zajmuje się Małym?

Dagmara
2 komentarze
  • Pani Domowa

    ja też ostatnio doznałam szoku na placu zabaw. Dwie dziewczynki w wieku mniej więcej takim jak moja mała czyli ok 5 lat były totalnie bez opieki na placu zabaw. Szok jak można zostawić dziecko samo? Też czasem w nerwach zdarzy mi się krzyknąć – nie umiem ze spokojem zareagować jak mała np. bierze taboret i chce mi mieszać w gorących garach na piecu…. Ale tak to chyba nie warto, bo w ten sposób wychowujemy wrzeszczące i leżące na ziemi dziecko w supermarkecie. Jak mama sobie nie radzi i krzyczy to daje znak dziecku, że jak ono nie będzie sobie radzić to też ma krzyczeć.

    Wrzesień 4, 2016 at 13:08
    • Dagmara

      Kiedyś coś mi się obiło o uszy, że jest granica wieku od której wg polskiego prawa dziecko może pozostawać bez opieki (czy to w domu czy poza nim) i na pewno nie było to 5 lat! No cóż, tu się kłania nieodpowiedzialność rodziców. Zapewne usłyszę, że rodzice znają swoje dzieci i wiedzą na co pozwolić im mogą. Sorry dziecko to dziecko, ma prawo do zachowań nieodpowiedzialnych czy do naiwności – rodzic już nie. U nas pod blokiem jeszcze w zeszłe wakacje zasuwał bez opieki 2,5 latek… Były inne mamy z dzieciakami w piaskownicy to babka uznała najwyraźniej, że mały ma opiekę. No ale to była patologia, z tego co wiem ta pani nie ma już swojej dwójki pod opieką…

      Wrzesień 4, 2016 at 14:01