Piaskownica, czyli interakcje społeczne - tomografia kawy
Top
Piaskownica, czyli interakcje społeczne - tomografia kawy
fade
3652
post-template-default,single,single-post,postid-3652,single-format-standard,eltd-core-1.0,flow-ver-1.3.1,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-standard,eltd-sticky-header-on-scroll-down-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Piaskownica, czyli interakcje społeczne

Piaskownica, czyli interakcje społeczne

A ja dziś z innej bajki, „bajty” rzec powinnam! Otóż piaskownica to dla mnie ciężki temat, taki godny solidnego posta. Post solidny nie będzie bom dziś jakoś wymęczona, ale jakiś tam będzie. Mój niespełna dwuletni bączek uwielbia lepić baby. Mamy stado foremek, kilka łopatek, grabki razy dwa, jakieś wiaderko i całe mnóstwo dyrektyw, która i kiedy ma zostać ulepiona 😉 Nie wiem czy to właściwe określenie na babki z piasku – lepić czy stawiać, czy budować, formować? Nie wiem, my mówimy „lepić” 🙂

Piaskownica

Jak wiadomo jest zwykle miejscem publicznym, chyba, że ma się domek z ogródkiem, lub rodzinę z domkiem z ogródkiem – wtedy można mieć prywatną piaskownicę. My nie mamy. Korzystamy z takowych publicznych, na równie publicznych placach zabaw. No i tu zaczyna się robić nerwowo. Nie ważne, że Mała ma stado zabawek – najfajniejsze są zabawki innych dzieci. Na szczęście nie jest to cecha tylko naszej Małej, nie spotkałam jeszcze dziecka w jej wieku, które nie podleci i nie capnie zabawki innemu szkrabowi 🙂 No cóż, latam ja za nią i staram się tłumaczyć, żeby spytała najpierw czy może, albo wręcz oddała kiedy właściciel protestuje. No i oddaje, pyta czy może, przeżywa smutek kiedy otrzymuje odmowę i tak w kółko. W druga stronę działa to podobnie. Nie jest fanem dzielenia się, a ja poza zaproponowaniem jej pożyczenia zabawki innemu dziecku nie zmuszam. Jeśli podzielić się nie chce, ma do tego prawo – to jej zabawki, NIE MUSI. Tak, o ja wyrodna i antyspołeczna – nie zmuszam dziecka do dzielenia się zabawkami!

Pożyczysz koleżance zabawkę? NIE!

I tak było jeszcze do niedawna, nie z brakiem przymusu a z chęcią do dzielenia się. Zauważyłam ja zmianę ostatnio. Ma Moja koleżankę z bloku, starszą nieco. Silniejszą, jasno dającą do zrozumienia gestem i słowem swoje zdanie. No i akcja – piaskownica… zawsze zadyma o foremki, a tu kilka dni temu pytam: „Pożyczysz koleżance łopatkę i foremki, żeby ulepiła babę? Później Ci odda…TAK – słyszę w odpowiedzi! Szok! Zdarzało się, że dawała ale po chwili wyrywała ją z impetem. Zmieniło się. Pożycza sprzęty i nie oczekuje zwrotu po 5 sekundach. Stoi, chwilę obserwuje i wrzuca na luz zajmując się swoimi budowlami. Nie namawiam, tylko pytam.

I niech mi ktoś powie, że dziecko trzeba uczyć dzielenia się!!! Bzdura! Znając życie i sinusoidę rozwoju być może to się jeszcze zmieni. Ale fajnie jest patrzeć na to, jak niemalże bez mojej ingerencji Mała zaczyna współpracować z innymi dziećmi. Moja ingerencja to raczej bycie „tłumaczem” i ochroniarzem w przypadku zbyt jazgotliwej wymiany poglądów. Cytując znajomą powiem, że Mała najwyraźniej zaufała koleżance i wie już co znaczy „pożyczyć” – wie, że zabawka nie zniknie, że dostanie ją po chwili z powrotem. To nowe i ważne „odkrycie”.

Nowe umiejętności społeczne

Nabyła takowe właśnie w kontakcie z innymi dziećmi, właśnie w tej pospolitej piaskownicy. Ojej i to nie chodząc do żłobka, ani przedszkola. Jak to możliwe? Przecież nie posyłanie dziecka do przedszkola to „produkowanie egzemplarzy antyspołecznych„. Taaaa… żenada drodzy państwo! O przedszkolu i tym co daje, a raczej nie daje dziecku – innym razem.

Dagmara
1 Comment
  • Monnaami

    Znam realia z piaskownicy i muszę przyznać, że jest to niezła dżungla – jako matkę przeraża mnie bardziej niż za czasów gdy byłam dzieckiem;)

    Lipiec 28, 2016 at 14:55

Post a Comment