Rowerek biegowy - ulubione zabawy dwulatki - część 2 - tomografia kawy
Top
Rowerek biegowy - ulubione zabawy dwulatki - część 2 - tomografia kawy
fade
3674
post-template-default,single,single-post,postid-3674,single-format-standard,eltd-core-1.0,flow-ver-1.3.1,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-standard,eltd-sticky-header-on-scroll-down-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Rowerek biegowy – ulubione zabawy dwulatki – część 2

Rowerek biegowy – ulubione zabawy dwulatki – część 2

No dobra było o placu zabaw, tym klasycznym i takim nieco mniej typowym. Będzie teraz o zabawce bardziej niż zabawie, a dokładnie o rowerku. W sumie to nie wiem czy rowerek biegowy to zabawka. Rzecz o nim zatem 🙂

Rowerek biegowy

Pierwszy rowerek dla naszej córeczki kupiliśmy w marcu, wiosennie. Miała wówczas półtorej roku. Jako, że standardowo rowerki biegowe opisywane są jako świetny prezent dla dwulatka miałam mikrowątpliwości czy aby na pewno da radę. Dzieć nasz nie należy do niskich, już wtedy miała wzrost średniej dwulatki więc wzrostowo coś się na pewno dopasuje. Poczytałam kilka artykułów na ten temat i wybór padł na model najprostszy z możliwych (czyli bez bajerów typu hamulec na kierownicy itp.). Kupiliśmy rowerek biegowy Milly Mally Dragon w wersji Multicolor i nie żałujemy.

Jak wspomniałam Mała miała półtorej roku kiedy pierwszy raz na niego wsiadła. Był rekomendowany jako najmniejszy z dostępnych, tym się w dużym stopniu kierowałam szukając czegoś dla niej. Koła 10cali, siodełko i kierownica na maxa w dół. Pierwsze próby odbyła w domu, właziła na niego ale bez butów musiała wyciągać paluszki żeby sięgać – był jednak nieznacznie za duży. No nic, po krótkim zapoznaniu – czas spróbować na dworze. Była akurat Wielkanoc, park, plac zabaw – dawaj przygodo! Chwiejnym krokiem, tak krokiem, dała radę. Początkowo dzieci idą z rowerkiem, nie siedziała na siodełku. Z jej strony szału nie było, podreptała kilka razy i koniec, piaskownica, zjeżdżalnia i huśtawka wygrały z rowerkiem.

Długo, długo nic…

I tak raz na jakiś czas wydobywałam go z domu, ale to z częstotliwością raz na tydzień albo rzadziej. Po dłuższej przerwie dostała go w łapki na spacerze w lesie – sama chciała widząc go walającego się w bagażniku. No i się zaczęło, szał! Jakby jakiś przełom nastąpił… Nie pamiętam kiedy to było, czas leci bardzo szybko. Musiałabym sprawdzić na zdjęciach. teraz nie ma jeszcze dwóch lat (skończy za miesiąc) a zapiernicza jak mały samochodzik! Nogi w górę i dawaj z górki, po prostej – nie ważne byle szybciej! A ja zawału dostaję lecąc za nią, bo któż to wie gdzie skręci za chwilę.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Kask to podstawa, praktycznie od początku takowy posiada. Dostaliśmy w spadku, za co bardzo dziękujemy Joannie! Reszta akapitu powinna być właściwie pusta. Bo weź człowieku zapewnij bezpieczeństwo takiemu małego nakręconemu pełnemu energii dzieciowi, który gna ile fabryka dała 🙂 Pomyśleć, że będzie jeździła jeszcze szybciej… na szczęście wraz ze wzrostem prędkości wzrasta umiejętność prowadzenia pojazdu, a przede wszystkim umiejętność utrzymywania równowagi!

Także ten, rowerek biegowy dla dwulatka, TAK TAK TAK! Mało, że to mega rozwojowe dla dziecka, to jakie przydatne dla rodzica! Teraz to ja mogę iść gdziekolwiek, iść a nie czołgać się ciągnąc za sobą Człowieczka ciekawego każdego listka i kamyka 🙂 Iść napisałam? Biec, wybaczcie drobne przejęzyczenie 🙂 Teraz docieram do celu szybciej niż spiesząc się na pociąg z gondolą 😉

Dagmara
No Comments

Post a Comment