SLOW ja, codzienność na relaksie - tomografia kawy
Top
SLOW ja, codzienność na relaksie - tomografia kawy
fade
3974
post-template-default,single,single-post,postid-3974,single-format-standard,eltd-core-1.0,flow-ver-1.3.1,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-standard,eltd-sticky-header-on-scroll-down-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

SLOW ja, codzienność na relaksie

SLOW ja, codzienność na relaksie

Co chwila targają mną myśli o totalnym oflajnie, tak wyłączyć się i cieszyć tym co wokół. A to żegnam się ze smartfonem, a to znowu do niego wracam, a to ograniczam fejsa, a to coś mnie znowu przyciąga. Zawsze jest to coś, pytanie czy to coś jest serio potrzebne do szczęścia. Nie umiem się zdecydować więc może zrobię tak jak radzi Beata Pawlikowska w jednym ze swoich filmików… Powiedz STOP na krótki okres czasu. Może tędy droga. Spróbuję, będę sobie slow mama/slow sobą, taka slow ja przez powiedzmy tydzień. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Slow mama, slow ja

Jak wyobrażam sobie siebie w wersji „na relaksie”? Nie szaleję wszak w domu ze szmatą, nie spędzam godzin gotując… Hmm… Jak zwolnić kiedy się nie biegnie? Otóż stop – biegnę, mimo, że mam czas i nie muszę się spieszyć, nie celebruję codzienności. Zacznę więc od przygotowania sobie terenu, a później skupię się na TU i TERAZ.

Dlaczego teren? Dlatego, że wiem co drażni mnie w najbliższym otoczeniu. Wyeliminuje to na tyle na ile się da i zobaczymy co dalej. Małymi kroczkami do celu. Zacznę od razu, już dziś… Tylko tym razem nie będę rozpisywać się jakie to zmiany w życiu poczynię. Najpierw działanie później opowieści.

Higiena życia, brzmi dumnie.

Tym pośpiechem chyba trochę zaraziła mnie Mała, ona ciągle wszystko musi mieć na JUŻ… Tak, wtedy zaczęła się gonitwa, a to szybko trzeba to, a to tamto. A to biegiem tu, biegiem tam… rozpędziłam się, czas wyhamować! Ja przecież nie muszę gnać. Ja mogę na spokojnie, rozejrzeć się i dostrzec znowu to co piękne i niepowtarzalne wokół – właściwie cały świat 🙂 Ale przede wszystkim dostrzec siebie. Nie od parady moja wystawa dumnie nosiła tytuł: Tomografia Codzienności… Widziałam to coś, czego inni nie dostrzegali w małym źdźble trawy, siebie też wtedy widziałam jakoś wyraźniej… i to zgubiłam… Czas na wielki kambek 😉

I nie, nie oznacza to, że natychmiast muszę wejść w posiadanie obiektywu macro, oznacza to, że muszę wejść w jego posiadanie do przyszłej wiosny 😉 Żartuję 😀 Nic nie muszę i to jest sedno sprawy! Chcę, ale nie obiektyw… a zwolnić i żyć 🙂

Już nie mogę się doczekać porannej kawy 🙂 wypitej na spokojnie… wśród szesnastu ludzików duplo i dyrygującej nimi Małej 🙂 Tak!

Dagmara
No Comments

Post a Comment