Wrzesień wrześniem, kawa kawą :) - tomografia kawy
Top
Wrzesień wrześniem, kawa kawą :) - tomografia kawy
fade
4007
post-template-default,single,single-post,postid-4007,single-format-gallery,eltd-core-1.0,flow-ver-1.3.1,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-standard,eltd-sticky-header-on-scroll-down-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Wrzesień wrześniem, kawa kawą :)

Wrzesień wrześniem, kawa kawą :)

Kawa najlepiej smakuje na dworze, na zielonej zdezelowanej ławeczce wśród śpiewu ptaków. Nigdzie i nigdy nie smakowała tak dobrze jak tam, na wsi lubelskiej. Dawno dawno temu też był wrzesień i też świeciło piękne letnie jeszcze słońce.

Wrzesień jesienią słynie

I taki też był wtedy, ciepły słoneczny ale zdecydowanie tak fauna jak i flora informowały, że mamy jesień 🙂 Rok 2011, dawno temu w trawie 🙂 A dokładniej na torfowisku, na Suchym Ługu wśród wełnianek, żurawiny i niezliczonej liczby pająków. To miejsce jest cudne, nie ma drugiego takiego na świecie! Nawet Rezerwat Obary chowa się przy Suchym! No ale, te zdjęcia to nie tylko obraz, to zapach kawy, grzybów, wilgotnego lasu… Pajęczyny zmiatane co raz z facjaty, kalosze pełne wody i wiatr.

Kawa, żółte tchibo, tak zwyczajna a jakaż pyszna w takich okolicznościach. Nie jestem smakoszem, najczęściej taką też pijamy w domu.

Namiastka zielonej ławeczki

Jakby tak zorganizować sobie taką ławeczkę w domu… Hmm… Właściwie wystarczyłby mi pniaczek, zwykły surowy pniaczek na balkonie. Koty pewnie też by się ucieszyły. Usiąść sobie i delektować się kawą słuchając krzyku gołębi i gawronów sterczących na drzewach 10m od moich oczu. Marzenie? Nieeeeeeee, nic nie zastąpi ławeczki i ciszy, którą słychać… Znając życie można sobie taką ciszę stworzyć. Muszę pomyśleć, bo dużo bym dała by znów to poczuć 🙂 U nas w domu jest wiecznie głośno, nawet kiedy Mała śpi to jak nie chrapie pies to szaleją koteły. Taka karma 🙂

Kawa

A co do kawy, to prawda jest taka, że czasem nawet to zwykłe żółte tchibo smakuje wybornie, a czasem jak mi się sypnie to się tego wypić nie da 🙂 Też tak macie? Dobra bo mi się Dzieć zaraz obudzi z drzemki i będą wspomnienia zamiast popołudniowej kawy 🙂 Komu komu bo idę do domu, czekolada jest, krówki są, mąż obecny acz zapracowany gluta zbiera z podłogi… kawo nadciągam!!!

Dagmara
2 komentarze

Post a Comment